Teksty SEO – garść sposobów na brak weny

Poeci piszą na maszynach
Podziel się:

Skąd czerpać pomysły pisząc teksty SEO?


Sposobów na brak weny jest sporo. Jednak mogą się od siebie różnić w zależności od tego, co musisz napisać. Książka, hasło reklamowe, wpis na bloga czy opis produktu – każdy tekst powstaje w inny sposób, dlatego dziś skupimy się na publikacjach tworzonych pod SEO – czyli tych, przy których można najszybciej się wypalić, a wena ucieka szybciej niż Struś Pędziwiatr kojotowi.

Copywriter – bohater, który broni Internet przed słowną papką


Teksty SEO można pisać i pisać – co tu mam na myśli? W dużym skrócie: ułożyć poprawny gramatycznie tekst i umieścić w nim słowa kluczowe potrafi już dziecko na poziomie szkoły podstawowej. Jeszcze lepiej zrobi to jakiś bot, specjalnie do tego celu stworzony. I właśnie po to istniejemy – my, copywriterzy SEO. Aby treści w Internecie nie były niedającym się czytać zlepkiem słów, który wywinduje daną stronę w TOP 10 w Google. Naszym zadaniem jest, aby treści te były interesujące, wartościowe oraz merytoryczne, a przy tym pomagały ludziom znaleźć w wyszukiwarce to, czego szukają. Jeżeli Twoje wyobrażenie na temat SEO jest zupełnie inne, być może nie powinieneś czytać dalej, bo szkoda Twojego czasu. 😉 Poniżej będę mówić o sposobach, które działają w przypadku, gdy chcesz napisać naprawdę porządny tekst.

Moje sposoby na brak weny przy SEO – po prostu, z doświadczenia


Znasz ten obrazek? Przed Tobą otwarty dokument, lista słów kluczowych, na ścianie zegar, który wcale nie chce zwolnić, a w głowie pustka. No bo co ciekawego można napisać o tych legendarnych już glebogryzarkach, frezowaniu CNC, preparatach na łysienie czy kolejnej „nowości na rynku”, która Twoim zdaniem jest ludzkości absolutnie niepotrzebna (ale przecież nie powiesz tego swojemu klientowi)? Spróbujmy to razem jakoś obejść – bez cudów, całkiem przyziemnie. Opowiem o moich sposobach, które stosuję, gdy totalnie nie mam pomysłu, jak ugryźć temat. A nuż któryś z nich sprawdzi się u Ciebie. 😊

Poczuj się jak Barańczak, Słowacki czy Mickiewicz


Po pierwsze – nie traktuj tekstów SEO jako tekstów drugiej kategorii. To prawda, nie uruchomisz w nich swojej artystycznej duszy tak jak wtedy, gdy klient poprosi o artykuł o podróżach i da Ci wolną rękę. Chociaż… czy na pewno jest to prawdą? Może to wydawać się nieco dziwne, ale ja, pisząc pod SEO, porównuję to do pisania poezji. Sonet, tren, ballada, a nawet limeryk – każdy gatunek liryczny ma swoje założenia oraz wytyczne, których należy się trzymać. Określona liczba sylab, wersów, średniówka, rymy, tematyka utworu i utrzymanie go w adekwatnym temacie – czy to nie brzmi jak wytyczne pod SEO? No, może nie dosłownie, ale chyba łapiesz, o co chodzi.

Co chcę przez to powiedzieć: wielcy poeci tego świata od zawsze pisali i piszą według zasad, które narzuca im dany gatunek. Fraszka, wiersz biały, epitafium, opis produktu, kategoria – co za różnica? 🙂 Pisząc pod SEO, musisz przekazać swoją myśl, jednocześnie lawirując pomiędzy wytycznymi. Trochę jak w slalomie. Potraktuj to jako zabawę, wyzwanie. Poeci tacy jak Mickiewicz czy Szymborska razem z przyjaciółmi zabawiali się właśnie takimi wyzwaniami literackimi. Ktoś zarzucał temat i należało pod niego ułożyć wiersz. Co stoi na przeszkodzie, żebyś zrobił to samo, jednocześnie zarabiając na tym pieniądze? 😉
Infografika - brak weny

Specjaliści od coachingu mają rację – sukces siedzi w Twojej głowie!


Właśnie zdradziłam Ci mój główny sposób na walkę z brakiem weny przy SEO – być może spodziewałeś się czegoś innego, bardziej konkretnego. Ale przecież największe bariery to te, które postawiliśmy w naszej głowie, a czasem wystarczy maleńka zmiana sposobu myślenia, żeby tę samą rzecz ujrzeć w zupełnie innym świetle. To zjawisko mnie bardzo fascynuje i mam nadzieję, że sam też już je odkryłeś. Jeśli nie – zachęcam do spróbowania właśnie na tekstach SEO 🙂 Ale to nie koniec, zaraz Ci opowiem, co jeszcze mi pomaga, gdy „zapada zmrok, a pod piórem ciągle nic”. Jedziemy dalej!

Korzystaj z własnego doświadczenia


Tworząc teksty SEO o trudnej (lub wręcz nudnej) tematyce, po jakimś czasie zauważysz, że Twoje prace zaczynają być do siebie podobne. Czy to źle? I tak, i nie – zależy, co z tym zrobisz. Pisząc któryś z kolei artykuł o „nowoczesnym parku maszynowym” albo „prężnie rozwijającej się firmie z wieloletnim doświadczeniem”, wypisuj zwroty, frazy, czy nawet całe zdania, które wydają Ci się uniwersalne, a które często powielasz. Pisząc enty tekst o frezarkach, zerkaj na swoje notatki i spróbuj wymyślić do nich parafrazę. Koniecznie korzystaj ze słowników synonimów, żeby nie tracić cennego czasu na wymyślanie oryginalnych słów. Dzięki temu niskim kosztem „popchniesz” tekst do przodu, unikając plagiatowania samego siebie.

Powrót do podstaw najlepiej odświeża myśli


Kolejna rzecz, która może pomóc, to totalna podstawa, ale dobrze wiem, jak łatwo o tym zapomnieć. Przypominam więc: wczuj się w swojego odbiorcę! Jeśli oczekuje suchych faktów na temat sprzętu AGD, to nie ma co dumać – po prostu dostarcz je, jednocześnie wplatając umówione z klientem frazy. Natomiast jeśli piszesz o łóżeczkach dziecięcych, a klient pozostawia Ci wolną rękę przy doborze fraz, możesz śmiało popłynąć w pomysłach. Sprawdź, jakie pytania wyskakują w wyszukiwarce, gdy wpiszesz hasło „łóżeczko dla dziecka”. Możesz w swoim tekście wprost zawrzeć pytanie i na nie odpowiedzieć („Jakie jest najlepsze łóżeczko dla dziecka? Odpowiedź znajdziesz na naszej stronie”), jednak zdecydowanie polecam potraktować je bardziej jako inspirację niż gotowy pomysł na tekst. Choć, nie ukrywajmy, są takie branże, gdzie przekaz im prostszy, tym lepszy.

Wrzuć na luz i pozbądź się ambicji – ale tylko na chwilę!


A co w przypadku, jeśli żaden z powyższych sposobów nie zadziałał? Mam na to jedną radę: poczuj się jak rzemieślnik, który po prostu otrzymał zlecenie, którym musi zarobić na chleb. Taka przyziemna motywacja jest bardzo trzeźwiąca i czasem należy się nią posłużyć. Odłóż na bok ambicję, poczucie misji, chęć użycia wszystkich contentowych narzędzi, jakie znasz. Czasem się po prostu nie da, a i klient wcale nie oczekuje cudów. Chce dostać tekst, który rzetelnie opisze jego działalność, a jednocześnie będzie dobrze pracował w wyszukiwarkach. I taki tekst masz mu dostarczyć – kropka. Tu nie ma co siedzieć, szukać muzy czy czekać na wenę – napisz, co masz do napisania, a swoją kreatywną duszę uwolnij przy bardziej wdzięcznym temacie. I tyle.

A na mały zastój, wiadomo: kawka, spacer, krótka rozmowa, napisanie tekstu o innej tematyce i dopiero powrót do tego, który przeszkadza niczym wrzód… Sposobów jest wiele, a z biegiem czasu z pewnością odkryjesz swoje własne. Mam nadzieję, że moje również Cię zainspirują. Niech Cię wena nie opuszcza, powodzonka! 😉

5 4 votes
Article Rating
Podziel się:
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x